BAAL Vanilla cat, 18 grudnia 2005 roku, ze Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Mielcu, przybył do naszego domu, około 4-miesięczny, kot rasy europejskiej (popularnie zwany dachowcem).
Wcześniejsze losy kotka nie są znane. Na pewno nie wiodło mu się zbyt dobrze. Był kotem bezdomnym, chudym, zarobaczonym i chorym na koci katar.
W schronisku był leczony i oswajany. Dopiero w nowym domku wyzdrowiał całkowicie.
Moje owczarki szetlandzkie przyjęły go wyjątkowo dobrze, jakby rozumiały, że trzeba okazać serce.
Jak dotąd nie było żadnego konfliktu pomiędzy psami i kotem. Gromadka żyje w zgodzie
i przyjaźni.
Zachęcam każdego, kto może i chce przygarnąć zwierzę, aby dał dom jakiemuś pokrzywdzonemu, przez los i człowieka, stworzeniu ze schroniska, a na pewno odpłaci się wielką miłością, przyjaźnią i przywiązaniem za okazaną dobroć i opiekę.
WRZASKUN, 6 listopada 2006 roku, na wieczornym, psim spacerze, znalazłam umierające, ok. 6 tygodniowe kocie dziecko, leżące w błocie i śniegu. Kocurek był tak słaby, że wcale nie protestował, gdy go brałam na ręce. Oczy i nos miał zalepione ropą.
Następnego dnia rano, weterynarz rozpoczął leczenie. Już tego samego dnia, wieczorem przekonałam się o dzikości kocurka, kiedy to usiłował odgryźć mi palec.
W ciągu tygodnia kocię oswoiło się całkowicie. Z pozostałymi zwierzętami zapoznał się nieco później, gdy wyzdrowiał. Powiększona psio-kocia gromadka żyje w zgodzie.